Stan wyjątkowy to nadzwyczajny stan państwa, który polega na zawieszeniu obowiązywaniu pewnych praw i swobód obywatelskich. Nazwa wskazuje na to, że to wyjątek w funkcjonowaniu prawa oraz że stanowi wyjęcie pewnych praw spod obowiązywania. W polskim prawie odróżnia się go od stanu wojennego wprowadzanego w przypadku zagrożenia zewnętrznego (zatem gdyby chodziło o zagrożenie ze strony Białorusi lub Rosji, wprowadzono by stan wojenny a nie wyjątkowy).

Podczas stanu wyjątkowego obowiązuje m.in. zakaz zgromadzeń, większa swoboda działania wojska i policji, ograniczony jest dostęp do informacji publicznej, nie można rozwiązać Sejmu. Taka sytuacja uniemożliwia rzetelne relacjonowanie zdarzeń, a także działania podejmowane przez osoby i instytucje, które chcą jakoś pomóc uchodźcom.

Czy stan wyjątkowy jest pojęciem paradoksalnym?
Definicja stanu wyjątkowego zakłada zgodne z prawem konstytucyjnym zawieszenie praw gwarantowanych przez konstytucję. Zatem prawo samo się znosi w imię przywrócenia prawa. Możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego znajduje się w samej konstytucji polskiej.

Żeby wyjaśnić skąd się bierze ta pozorna paradoksalność i czemu ona służy, należy się odnieść do klasycznego teoretyka stanu wyjątkowego. Politolog i prawnik Carl Schmitt w swojej wizji państwa opowiadał się za nadrzędnością suwerena nad prawami konstytucyjnym. Suweren Schmitta (podobnie jak w “Lewiatanie” Hobbesa) ma cechy władzy Boga, jest dawcą prawa a jednocześnie może je zawiesić poprzez stan wyjątkowy tak jak Bóg zawiesza prawa natury za sprawą cudu. Stan wyjątkowy pokazuje “kto tu rządzi” (kto jest suwerenem) i że wszystko zależy od państwa, może być uzasadniony jakimś (realnym lub wyimaginowanym) zagrożeniem czy wrogiem (tak uzasadniono wprowadzenie ustaw norymberskich przeciw Żydom).

Widać zatem, że ten stan może stanowić furtkę do autorytaryzmu na mocy konstytucyjnych, demokratycznych procedur (kolejny paradoks) – przykładem była III Rzesza, dla której uzasadnienie osobiście dał należący do NSDAP Schmitt.