Często spotykamy się z użyciem terminu „język” też w znaczeniach dość odległych od siebie. Mówimy nie tylko o języku, w którym mówimy na co dzień, ale też np. o „języku filmu”, „języku ciała”, “języku programowania”… Rodzi to takie pytania jak: czy jest coś co łączy te wszystkie terminy? Co je różni?

Zatem pierwsza definicja, którą weźmiemy na warsztat to:

Język to system znaków.

To, że język jest systemem, znaczy, że jego znaki tworzą uporządkowany zbiór (reguły łączenia znaków) – nazywa się to syntaksą. Tak jest też z “językiem filmu”, przez który rozumie się zespół reguł i form specyficznie filmowych środków wyrazu, według których zbudowana jest wypowiedź filmowa.

Taka definicja mija się jednak z tym, co wyjściowo rozumiemy jako język. Na jej podstawie trudno odróżnić dosłowne i przenośne znaczenia, gdyż jest za szeroka. Należałoby więc znaleźć inną lub sprecyzować o jakie znaki chodzi (i nie definiować nieznane przez nieznane np. „język to system znaków językowych”).

Jako znak rozumiemy coś, co przekazuje jakąś informację o tym, do czego się odnosi (mówimy wówczas, że znak coś oznacza). Może więc obejmować również zdarzenia, zachowania itd. które nie są umowne, ale po prostu są oznaką (objawem, symptomem) czegoś, stąd możemy mówić o języku ciała, a nawet że dym jest znakiem (przekazuje nam informacje o ogniu). Są to jednak znaki naturalne a nie językowe.

Metaforyczność wielu dodatkowych użyć polega zwykle na tym, że buduje się analogię do znaków językowych, przykładowo można mówić o “języku ciała”, gdyż z naszego zachowania możemy odczytać różne informacje. Jest to jednak znaczenie przenośne, gdyż możemy jakoś się zachowywać automatycznie, bez większego udziału świadomości. Znak językowy powinien zawierać intencję zakomunikowania czegoś komuś.