Już wszyscy wiemy – w tym spece od marketingu – że Młodzieżowym Słowem Roku został wybrany „śpiulkolot”.

Naszą uwagę przyciągnęło kilka rzeczy dotyczących podejścia do języka przez organizatorów konkursu „Młodzieżowe słowo roku”, związanych już z jego samą nazwą, przebiegiem i założeniami.

Młodzieżowe?

Mimo swojej nazwy, zgłoszenia jak i głosy pochodzą od osób w różnym wieku. Bywa tak, że młodzież nie zna części z tych słów lub kojarzy je ze starszymi od siebie osobami, czasami swoimi rodzicami. Czy nie jest więc tak, że konkurs oddaje bardziej dyskurs społeczno – polityczny oraz międzypokoleniowy język internetu (z którego się wywodzi słowo „śpiulkolot”) niż język młodzieży? Po co „młodzież” w nazwie konkursu?

Przyjrzyjmy się komentarzom jury:

▶︎ „Co ciekawe, na zwycięskie słowo głosowało najwięcej osób powyżej 18 roku życia, wydaje się więc, że śpiulkolot jest wynalazkiem językowym nieco starszej młodzieży lub tych młodych lub czujących się młodo dorosłych, dla których humor internetowy oparty na memach jest chlebem powszednim.” – Prof. Wileczek

▶︎ „Nie zmienia to jednak faktu, że ten plebiscyt, odnoszący się do wiecznie pożądanej i utożsamianej z kreacją językową 'młodzieżowości’, stał się bardziej popularny niż wybory 'dorosłego’ słowa roku.” – Bartek Chaciński, Polityka

Wygląda na to, że jury jest świadome, że konkurs nie do końca przedstawia język „młodzieżowy”. Zastanawia nas zatem: dlaczego wciąż używa się tego słowa w nazwie plebiscytu? O czym to świadczy?

Młodość, Niedojrzałość, Zabawa językiem

Młodzieżowy, zabawa – te określenia okraszające opis konkursu „Młodzieżowe słowo roku” konotują, że jest w tym języku, o którym w konkursie mowa, coś niepoważnego, nieoficjalnego. Odwołuje się to też do kulturowego obrazu ludzi młodych, zbuntowanych, niepoddających się normom, dopiero nabywających jakąś wiedzę. Wydaje nam się, że tym właśnie jest „młodzieżowość” tego konkursu. Współcześnie pojawia się coraz więcej głosów normatywnych instytucji, żeby patrzeć na język szerzej, ponad normą, jednak zdają się to być wciąż próby poruszania się w pewnym ograniczonym zakresie, gdzie każda kategoria ma swoje miejsce (język poprawny; język literacki; język młodzieżowy; język potoczny…).

Rezonuje z tym też wypowiedź członka jury, Bartka Chacińskiego, który trafnie zdaje się diagnozować, że to proces kreacji właśnie, będący sednem konkursu, jest utożsamiany z młodzieżowością.
Ale czemu tylko z nią?

Jeśli zauważymy opozycję

poważny, dorosły, normatywny język

niepoważny, młodzieżowy, kreatywny język

widać doskonale skąd bierze się to skojarzenie: nie z wieku, lecz z kulturowego przyzwolenia na obchodzenie, unikanie norm, na bunt, na świeżość.

Normatywność?

Czemu jednak nie miałoby to dotyczyć wszystkich? Czemu ci stawiani w opozycji „dorośli” nie mogą tworzyć nowych słów, potykać się, upraszczać, skracać, bawić? Czemu stawiać słowo „nowe”, „nienormatywne”, „potoczne” obok słowa „młodzieżowe”?

Oczywiście, „kreację młodzieżowości” można rozumieć też jako chęć bycia wiecznie młodym, jednak w nas pojawiło się przeczucie, że można w tym określeniu widzieć też pewien sposób działania normy językowej, opierającej się zmianom lub bardzo wolno na nie reagującej.